O ludziach

Studiować ikony ludzkich twarzy.

Lubię fotografować ludzi, bo ludzie są ciekawi. W zasadzie lubię fotografować tak w ogóle wszystko. Fotografowanie krajobrazów czy zwierząt, też jest fajne, sprawia mi dużo przyjemności. Mimo to, wydaje mi się że fotografia ludzi jest czymś zupełnie innym, niż każdy inny temat fotografii. Gdy fotografujemy przedmioty, nie musimy pytać je o pozwolenie, przedmioty się nie buntują podczas robienia im zdjęć, zawsze wyjdą na zdjęciu identycznie. Samochód czy rower nie zmienią pozy do kolejnego zdjęcia, jedyne co możemy zrobić, to pstryknąć zdjęcie z innej strony, ale nawet wtedy rower będzie wyglądał tak samo jak na poprzednim zdjęciu. Zwierzęta też zasadniczo są chętne do pozowania, chociaż akurat mój pies boi się wymierzonego w niego obiektywu.

Z ludźmi jest zupełnie inaczej. Jeśli wyjdziecie sobie z aparatem na miasto i zaczniecie tak po prostu fotografować obcych ludzi na ulicy, myślę że po niedługim czasie zjawi się policja, i będziecie musieli wyjaśniać co robicie i dlaczego :) O ile wcześniej ktoś ze sfotografowanych przez was osób nie wyrwie wam aparatu i nie stracicie zębów. Tak jak wszystko inne można fotografować bez przeszkód (o ile nie ma zakazu, np. w jakimś muzeum), to fotografowanie ludzi nie jest zwykle mile widziane. Chyba że to są nasi znajomi, albo jesteśmy fotografem na jakiejś imprezie, uroczystości, albo jesteśmy umówieni z tą drugą osobą właśnie na zrobienie jej zdjęcia.

Myślę że człowieka nie jest łatwo sfotografować. Człowiek na każdym zdjęciu może wyjść nieco inaczej, w zależności od pozy, od miny, od wyrazu twarzy, od stanu emocjonalnego, nawet od relacji jaka panuje między fotografem a fotografowanym: czy są sobie bliscy, czy się znają, jak dobrze się znają, a może są sobie zupełnie obcy?

O trudnych życiowych wyborach

Czyli o odwiecznej walce dobra ze złem. Znaczy: Canona z Nikonem.

Witajcie :)

W pierwszym wpisie na nowym blogu będzie standardowo, czyli taki trochę wstępniak do całego bloga. Większość pewnie zauważyła już napis w nagłówku, który mówi że będzie to blog fotograficzny. Nazwa bloga dobra jak każda inna, szukałem czegoś prostego, mającego związek z fotografią. No i jakoś tak padło na ‚niedoświetlonych’, pomimo że autor jest jeden, a nie wielu :) Fotografią interesuję się w zasadzie od zawsze. Polubiłem robienie zdjęć już pierwszym analogowym kompaktem, którego rodzice kupili jakieś 15-20 lat temu. Później był również kompakt, ale już cyfrowa. Fantastyczna zabawka: mały, zdjęć nie trzeba było wywoływać, wszystkie można było od razu sobie zobaczyć na komputerze, no i można było pstrykać w nieskończoność, od rana do wieczora. Co się szybko objawiło dosłownie tysiącami plików ze zdjęciami, które pewnie do teraz gdzieś tam sobie leżakują, ponagrywane na płytach cd i dvd. Moje bardziej świadome fotografowanie zaczęło się też standardowo, po zapoznaniu pewnej niewiasty z lustrzanką cyfrową, jakieś 6-7 lat temu, po około miesiącu już sam wybierałem podobne urządzenie w sklepie fotograficznym.

6-7 lat temu byłem 24-latkiem, który totalnie nie znał się na aparatach. Przed wizytą w sklepie fotograficznym przeczytałem w necie ile tylko się dało na temat aparatów. I niby wiedziałem że chcę lustrzankę, że nie za drogą, bo to moja pierwsza lustrzanka i nie ma sensu wydawać kupę siana, bo na tym aparacie będę się dopiero uczył robić zdjęcia świadomie, samemu ustawiając wszystkie parametry na aparacie. Co do firmy to wchodziły w grę trzy: sony alfa, canon lub nikon. W kwestii obiektywu, to chyba na tamten czas było dla mnie ważne, żeby aparat posiadał w ogóle jakiś obiektyw :) Ale jak już sprzedawca położył przede mną na ladzie trzy aparaty, i powiedział że mają zbliżone ceny i parametry, to nie potrafiłem nijak się zdecydować na któryś z nich, i po pewnie 15-20 minutach było mi już totalnie wszystko jedno. I tym sposobem wybór padł na nikona, bo miał ruchomy ekran lcd, który można sobie odchylić od korpusu. Widać więc, że mój wybór był mega profesjonalny :) Z tej możliwości odchylenia ekranu skorzystałem pewnie 3 razy w ciągu tych 6 lat, czyli średnio wychodzi raz na dwa lata. No ale tamtego dnia po przyjeździe do domu byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Bo właśnie kupiłem swoją pierwszą w życiu najprawdziwszą lustrzankę, Nikona D5000 za 2 500 zł, z kitowym [to słowo poznałem dużo później :)] obiektywem. I jeszcze do tego dostałem gratis jakąś małpkę nikona, która niestety żyła bardzo krótko, bo bodajże na pierwszym wyjeździe w góry wypadła z moich dziurawych rąk i obiektyw się przestał wysuwać.

Dlaczego dzisiaj wybrałbym canona? Odpowiedź jest prosta. Dzisiaj mam już porównanie jakie zdjęcia robią canony, a jakie nikony. Nie chodzi o to, że nikony robią złe zdjęcia, trzeba się po prostu do nich przyzwyczaić. Mój nikon dosyć mocno przezielenia fotografie, kolory wychodzą trochę matowe, przyciemnione, tak jakby zachmurzone, tak że w zasadzie wszystkie zdjęcia trzeba później wrzucić do jakiegoś programu graficznego, i poprawić balans bieli. Wygląda to tak, jakby na fotografiach było za mało światła. Klikając ikonkę automatyczny balans bieli w programie graficznym, ta matowość jest ściągana, i dopiero wtedy zdjęcie nabiera właściwych [według mojego oka :)] kolorów. Być może nie jest to wada, widziałem w necie zdjęcia robione nikonami, właśnie takie lekko przezielenione, matowe, które wyglądały bardzo fajnie. Ale tak jak powiedziałem, trzeba się do nich przyzwyczaić i się z nimi polubić. Canon ma bardziej żywe kolory, wydaje mi się że lepiej ustala sobie balans bieli. Dlatego następnym moim aparatem będzie na pewno canon, chociażby dla odmiany. A na dzień dzisiejszy jeszcze pozostajemy przy nikonie D5000, chociaż od około 2 lat już z nieco lepszym obiektywem 18-200, bo w kitowym brakowało mi możliwości większego przybliżania. Wszystkie zdjęcia na tym blogu będą mojego autorstwa, i będą robione właśnie na takim sprzęcie.

Ten blog będzie trochę podobny do różnego typu książek na temat fotografii. Plan jest taki, żebyśmy sobie omówili kolejno wszystkie tematy fotograficzne. Ale że jest to blog, a nie książka, to styl pisania będzie mniej techniczny, a bardziej blogowy, hobbistyczny, bo fotografię traktuję na razie wyłącznie jako hobby. Mam nadzieję że wam się spodoba.